Świadectwa

Niżej publikujemy świadectwa działania modlitwy o dobrego męża i dobrą żonę, które do nas przesłaliście. Jeśli chcesz dać swoje świadectwo, kliknij tutaj (wymaga zalogowania).

Agnieszka ()

Modlę się do Św Józefa dłuższy czas nie otrzymałam jeszcze tej konkretnej łaski ale nadal mam nadzieję. Wierzę że dzięki Św Józefowi dzieją się cuda. O modlitwie do Św Józefa w intencji męża opowiedziałam mojej cioci której corka nie miała udanych relacji. Poradziłam jej modlić się do św Józefa. W krótkim czasie od rozpoczęcia modlitwy corka cioci poznała chlopaka z którym teraz się spotyka i jest szczesliwa. Nie wiem czy to jest ten jedyny ale wierzę że jest to pomoc Św Józefa. Ja midle się i ufam że przyjdzie czas na wysłuchanie moich próśb.


Monika ()

Inicjatywę związaną z portalem "uStudni" rozpoczęłam w październiku zeszłego roku. Po wieloletnim, nieudanym związku i pechowych próbach wejścia w nowy, postanowiłam rozeznać swoje powołanie ze świętym Józefem. Październikowa edycja była dla mnie zaskakująca, bo od razu sparowano mnie z pewnym chłopakiem z mojego miasta. Od samego początku inicjatywy podeszłam do niej bardzo poważnie. Codzienna modlitwa, ofiarowana Eucharystia w intencji dobrej żony dla wylosowanego partnera. Niestety kontakt okazał się słaby, a ja po kolejnej porażce damsko-męskiej próbowałam oddać się litanii do świętego Józefa jeszcze przez listopad i grudzień. Dotarło do mnie, że chyba Pan Bóg chce dla mnie inaczej. Końcem grudnia zrezygnowałam z dalszej litanii do świętego Józefa, szukając dla siebie odpowiedniej, świeckiej drogi duchowej. W międzyczasie pojawiła się na mojej drodze osoba, która była mi znana i bliska, ale nie rozpatrywałam jej w kontekście związku. Jesteśmy razem już 9 miesięcy. To, że nasze oczy w tamtym czasie skierowały się ku sobie dziękujemy wstawiennictwu świętego Józefa.


Monika ()

Pan Bóg jest niesamowity że daje wszystko we właściwym czasie. We właściwym czasie dla dwóch osób chcących być razem. W lipcu jechałam nad morze sama. Piękny czas. Nagrałam świadectwo będąc nad morzem o tym jak bardzo czuję się piękna i kochana i człowiek który mnie pokocha to właśnie dlatego że będę przy nim sobą a taką siebie lubię :) po morzu pierwszy raz jechałam na rekolekcje bez takich myśli że będzie tam jakiś mężczyzna za którym będę latać jak do tej pory to było. Jechałam totalnie na otwarciu, wolności i radości ze przeżyje coś pięknego z tymi osobami danymi mi od Boga na ten czas. Spotkałam tam kogoś kogo już poznałam 2 lata temu ale kontaktu nie było od tamtego czasu aż do wyjazdu. Rozmowy, wspólna praca, wiele dobrych rzeczy i spotkań "na korytarzu między jednym punktem a drugim". Inicjatywę u studni zaczęłam z edycją sierpniową i cały ten czas był dla nas czymś tak czystym, pięknym, naturalnym i oczywistym że 22 sierpnia weszliśmy w związek. Niesamowity pokój serca właśnie dzięki temu że żadne z nas nic nie zakładało ale było otwarte i szło za rozeznaniem, obserwacją aż w końcu podjęciem decyzji. Bogu chwała. Mam 31 ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma ta pewność że to najlepszy czas żeby zacząć budować coś na mocnym fundamencie bo zaczęłam go od Boga a on pokazał mi Kamila :) i moje pytanie do Boga: co Ty na to Boże by był to mój mąż kiedyś? Zobaczymy co przyniesie czas. Nie chcę się tym zbytnio troszczyć ale swoje troski zlewać do Boga bo jemu na mnie i Kamilu zależy. Cokolwiek będzie wiem że będzie dobrze i już Bogu za Kamila dziękuję bo to wyjątkowa relacja :) Na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Amen :)


ILONA ()

W moim życiu różnie się układało. Jestem szczęśliwą mężatką od 20 lat i szczęśliwą mamą dorosłego już dziecka. Niestety jakiś czas temu straciłam pracę. O inicjatywie wspólnej modlitwy dowiedziałam się z portali społecznościowych. Postanowiłam przyłączyc sie do zbiorowej modlitwy prosząc Świętego Józefa o pomoc w znalezieniu stałej pracy. I udało się. Znalazłam pracę swoich marzeń na pełen etat, umowę o pracę na czas nieokreślony i to bardzo blisko domu. Wierzę w moc modlitwy. Modlę się za przydzielone mi osoby i nie tylko, aby w ich życiu też się powodziło. Wiem, ze Święty Józef czuwa nad nami. Pisałam też listy do Świętego Józefa i kiedy przelewałam na papier moje prośby i podziękowania na sercu robiło się lżej. Dalej będę się modlić i prosić Świętego Józefa i Świętą Rodzinę o opiekę nad moją rodziną bo wiem, ze to przynosi ukojenie i szczęście. Modlę się za wszystkich i zachęcam każdego, aby też spróbował bo życie staje się piękniejsze i lżejsze. Człowiek nie jest sam ze swoimi problemami . Bóg zapłac osobą, które modlą się za mnie.


Joanna ()

Końcem lutego koleżanka zaprosiła mnie do inicjatywy uStudni.pl Zapisałam się na marcową edycję. Jeszcze w lutym, po trzech dniach od rejestracji, poznałam mojego przyszłego męża. W marcu, w czasie trwania modlitwy o dobrego męża dla mnie i dobrą żonę dla mojej pary modlitewnej, zaczęliśmy być razem z moim, dzisiaj już, mężem. Wierzę, że to on został mi wskazany przez Pana, a modlitwa utwierdziła nas w naszym wyborze. Na Bożą Chwałę. Pozdrowienia dla Wszystkich :)


Agnieszka ()

Agnieszka: W lutym 2020 skończyłam 42 lata i zawsze odkąd pamiętam chciałam wyjść za mąż. Jednakże w moim życiu nikogo nie było. Od koleżanek ze wspólnoty dowiedziałam się o inicjatywie. Długo się biłam z myślami, bo chociaż byłam zapisana na różne portale randkowe to jakoś znajomość z internetu średnio mnie pociągała. W końcu w lutym zdecydowałam się i w ostatnim momencie zapisałam się na edycję marcową. Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałam pierwsze informacje o tym, za którego mam się modlić. Robert w pierwszym zdaniu napisał, ze jest niepełnosprawny, ale sprawny. Pomyślałam, kurczę, nie dość że starszy- ma 49 lat, nie dość, że mały, ma 160 cm wzrostu to jeszcze niepełnosprawny. ( A ja wielka baba, zawsze myślałam o kimś, kto nie będzie aż tak bardzo starszy ode mnie i nie będzie ode mnie mniejszy ). No dobrze, ja uczciwie będę całym sercem modlić się o dobrą żonę dla niego. I zaczęłam. Przez 4 tygodnie biłam się z myślami czy udostępnić mojego maila czy nie. W końcu, znowu w ostatnim momencie, przypomniałam sobie tą opowieść o tym jak pewien człowiek modlił się o wygraną w totolotka, aż w końcu Pan Bóg nie wytrzymał i mu powiedział, by w końcu wysłał kupon. Pomyślałam, że tak długo się modlę o dobrego męża, że nie mogę nie spróbować, tyle,że nie będę się „bujać” i tracić czasu, tylko od razu zaczęłam pytać o rzeczy dla mnie najważniejsze. Jakież było moje zdziwienie, gdy za każdym razem Robert odpisywał mi i pisał dokładnie to co ja zawsze chciałam od faceta. Codziennie zbierałam szczękę z ziemi, bo okazało się, że nie tylko mamy takie same poglądy na życie, nie tylko tak samo myślimy, nie tylko jesteśmy do siebie podobni charakterami to jeszcze na dodatek oboje mamy takie same przeżycia. Tego bym sama nie wymyśliła. Spotkaliśmy się pierwszy raz na Mszy Świętej w niedzielę Zmartwychwstania, po niej poszliśmy na spacer i tak zaczęliśmy się spotykać codziennie. Okazało, się że niepełnosprawność Roberta nie ma dla mnie kompletnie znaczenia, że cała reszta jest tak dopasowana do mnie, że to schodzi na dalszy plan. 30 kwietnia podjęliśmy decyzję, że pójdziemy na nauki przedślubne,(które jak się okazało zaczęły się online od 11 maja:) a 19 maja oficjalnie się zaręczyliśmy. Nasz ślub odbył się 15 sierpnia 2020 o godzinie 15.00. Wspólnie się modlimy, wspólnie udało się wytrwać z czystością przed ślubem. Każdego dnia widzę, że nasze spotkanie nie było przypadkowe, że wszystko zostało starannie zaplanowane przez Górę w odpowiednim czasie. I ktoś mógłby pomyśleć: pandemia, kwarantanna, jako mogę spotkać kogoś, z kim będę mogła spędzić życie. Ja powiem tylko tyle: Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Robert: Życie nie było dla mnie łatwe, jako niepełnosprawny zawsze miałem pod górkę. Przez kilka lat byłem w związku, ale Pan Bóg zakończył moją znajomość po rekolekcjach ignacjańskich. Na innych rekolekcjach dostałem obietnicę od Boga, że dostanę żonę, że założę rodzinę. Niestety czas mijał a ja zacząłem już wątpić. Koleżanka ze wspólnoty utwierdzała mnie tylko: nie wątp. Ufaj w Boże obietnice. Bóg dotrzymuje słowa. W lutym zapisałem się na pierwszą swoją edycję, pomyślałem, że zaryzykuję. No, pod koniec nie byłem pewny czy dostanę maila zwrotnego więc się zapisałem na następną edycję. Byłem zdziwiony, bo Agnieszka udostępniła mi swojego maila. Zaczęliśmy pisać, a potem się spotykać. Cały czas miałem pokój w sercu. Wiedziałem, że to Ta osoba. Spotykaliśmy się u Matki Boskiej Częstochowskiej na mszy. Po czasie stwierdziliśmy, że chcemy być razem. I jesteśmy. Trzeba ufać i być cierpliwym. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.


Dawid ()

Brałem udział kilka razy w inicjatywie uStudni. W marcu napisałem list do świętego Józefa, między innymi o łaskę dobrej żony. Chciałem zawrzeć związek do końca tego roku. Wiele prośb z tego listu zostało wysłuchanych. Jednakże związku w moim życiu jak nie było, tak nie ma. Wydawałoby się to pesymistyczne-nic bardziej mylnego. Ja dopiero teraz otwieram oczy. Człowiek troszczy się o sprawy bieżące i nie ma czasu, a nawet niezbyt umie nawiązywać porządnych relacji. Zamiast próbować ten stan zmienić, chaotycznie modliłem się o cud- teraz, już, natychmiast, ma być taka a taka. Mam dopiero 20 lat, więc w zasadzie jeszcze się nie pali, ale pragnienie dobrej żony jest wielkie. Kocham odmawiać różaniec. Wierzę, że to święty Józef sprawił, że kupiłem książkę Kecharitomene ks. Chmielewskiego kilka dni temu i mogę poznawać Żonę świętego Józefa. Mogę teraz z radością powiedzieć, że nie jestem w związku, ale za to poznaję Najpiękniejszą i Najczystszą Dziewczynę Świata :)


Zuzanna ()

Pan Bóg działa cuda w moim życiu! Miałam wiele okazji, by się o tym przekonać... jedna z nich dotyczy mojej przyjaźni ze Świętym Józefem, która rozpoczęła się na dobre dzięki inicjatywie "U studni", a także zmian, które dokonały się za Jego wstawiennictwem (o czym jestem głęboko przekonana!). O modlitwie w ramach inicjatywy "U studni" dowiedziałam się od zaprzyjaźnionej osoby. Nie podjęłam się jednak wzięcia w niej udziału, ponieważ miałam przekonanie, że jest przeznaczona wyłącznie dla singli. Byłam wtedy w wieloletnim związku, który nie zmierzał w stronę małżeństwa i wiele rzeczy nie funkcjonowało w nim tak, jak powinno (z czego zdałam sobie sprawę tak naprawdę dopiero po jego rozpadzie). Różnice dotyczące hierarchii wartości, planów i pragnień dotyczących przyszłości doprowadziły do decyzji o rozstaniu. Rozłąka była dla mnie ciosem, który wiązał się z wieloma miesiącami bólu. Widzę jednak z perspektywy czasu, że była ona potrzebna i pozwoliła na dokonanie się niezwykłych zmian zarówno w moim życiu, jak i mężczyzny, z którym byłam. Pomimo, że wspólne życie z nim zdawało się być niemożliwym, nie traciłam przekonania, że to on jest człowiekiem, którego kocham i nie potrafiłam "wybić go sobie z głowy". Zdecydowałam się jednak na zerwanie kontaktu, nie wyobrażałam sobie przyjęcia jakiejkolwiek "pośredniej" formy relacji. Cały czas jednak powierzałam go Bogu w modlitwie, a także prosiłam Pana o to, by Jego wola wypełniła się w moim, jego życiu, a także naszej relacji. Mijały długie miesiące, które nie zwiastowały żadnych zmian w kwestii naszej relacji. Na początku kwietnia (nie pamiętam już w jakich okolicznościach!) trafiłam na stronę uStudni i zdecydowałam się na udział w inicjatywie modlitewnej (myśląc sobie - czemu nie?). Urzekła mnie wizja wzajemnej modlitwy za nieznaną sobie osobę i to w takiej intencji. Wypełniłam formularz i zgłosiłam się do majowej edycji. Nie nastawiałam się szczególnie ani na odbudowę dawnego związku (która wciąż jawiła się jako nierealna), ani na poznanie potencjalnego męża. Po prostu chciałam zawierzyć sprawę mojego przyszłego małżeństwa najlepszemu Opiekunowi rodzin (pamiętam, że "umówiłam się" ze Świętym Józefem, by do końca miesiąca pokazał mi człowieka, który będzie moim mężem... :D). Chciałam także bardzo zaangażować się w modlitwę o najlepszą żonę dla mężczyzny, który został mi powierzony. Z taką intencją odmawiałam codziennie nowennę. Teraz widzę jaką moc ma modlitwa nie za siebie, ale za innego człowieka...którego w dodatku nie znam! Poczucie, że i on modli się w mojej intencji było wspaniałym doświadczeniem. Nie musiałam długo czekać na działanie Świętego Józefa w moim życiu. Parę dni po rozpoczęciu modlitwy moje życie zaczęło się zmieniać - tak przewrotnie, tak szybko, tak niezwykle! Na początku maja spotkałam się z mężczyzną, z którym rozstałam się wiele miesięcy wcześniej, i odbyliśmy (jak teraz zgodnie stwierdzamy) najtrudniejszą w naszym życiu wielogodzinną rozmowę - pełną szczerości, emocji, ale także Łaski (poprosiłam Świętego Józefa, by był z nami w tym trudnym momencie). Zdecydowaliśmy się, by zbudować nasz związek "na nowo", zmieniając to, co było w nim złe, a zabierając ze sobą to, co wartościowe. Przez wcześniejsze doświadczenia oboje uporządkowaliśmy wiele spraw w naszym życiu, dojrzeliśmy, zbudowaliśmy na nowo naszą hierarchię wartości i dowiedzieliśmy się więcej o nas samych, co pozwoliło nam rozpocząć nową, wspólną drogę - zupełnie inną, niż ta, którą kroczyliśmy przez ostatnie lata. Przeszkody, które wcześniej stały na drodze do naszej wspólnej przyszłości okazały się słabsze niż nasza miłość, a przede wszystkim niż wszechmogący Bóg, który sprawił, że niemożliwe stało się możliwym! Relacja, którą teraz mamy to nowa, pełna wartości rzeczywistość, o której nie było mowy wcześniej. Dlatego jestem przekonana, że rozstanie, choć trudne i bolesne, było potrzebne, by doprowadzić nas do miejsca, w którym jesteśmy. Było częścią Bożego planu dla nas. W czerwcu zaręczyliśmy się, podejmując decyzję, by spędzić razem całe życie, a w grudniu tego roku, w niedzielę Świętej Rodziny, bierzemy ślub:) Wierzę głęboko, że Święty Józef czuwa nad naszą relacją, "umówiliśmy się (:D)", że będzie jej patronem, a ja - już na początku 28-dniowej modlitwy - obiecałam mu, że, jeśli będę miała w przyszłości syna, nadam mu Jego imię...jeżeli oczywiście mąż się zgodzi ;) Zachęcam wszystkich czekających na właściwego towarzysza życia - zaprzyjaźnijcie się ze Świętym Józefem i to Jego proście o doprowadzenie do przyszłego współmałżonka - On naprawdę skutecznie ingeruje w nasze życie, zgodnie z wolą Bożą, jeśli się Go o to poprosi ;) Chwała Panu!


Monika i Daniel ()

M: W styczniu 2018 trafiłam na stronę ustudni.pl. Stronę tę znalazłam przypadkiem skrolując fb w czasie lekcji włoskiego we Włoszech. Zaciekawił mnie sposób „poznania się” i postanowiłam, że modlitwy o dobrego męża nigdy za wiele więc się zgłoszę. Uzupełniając formularz trzeba było odpowiedzieć na kilka pytań. Najtrudniejszym dla mnie było podanie województwa, ponieważ w tamtym czasie mieszkałam we Włoszech, ale chciałam wrócić do Lublina, gdzie studiowałam, a pochodzę ze Śląska i to właśnie to województwo ostatecznie wpisałam. Dodam, że zanim ostatecznie zgłosiłam się do udziału w modlitwie napisałam list do Św. Józefa wypisując w nim cechy jakie chciałabym, aby mój przyszły mąż miał. I tak dostałam odpowiedź, że mam się modlić o dobrą żonę dla Daniela ze Strzelec Opolskich. D: Ja do studni wpadłem również przez przypadek dzięki moim kolegom, którzy pokazali mi tę stronę i zaproponowali wspólny udział, bo przecież modlitwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, zwłaszcza za drugą osobę. W mojej głowie nie było żadnego planu i oczekiwań, żeby później przypadkiem nie mieć żalu do Pana Boga, że nie działa. Jeszcze wcześniej w któryś ze styczniowych dni czytałem o tym, że modląc się do św. Józefa trzeba dać mu niejako deadline, więc ja dałem mu czas do czerwca, że albo mi pomoże w znalezieniu żony albo nie będziemy gadać. ;) M: No i trafiliśmy na siebie. Pierwsza informacja o Danielu była jakby żywcem skopiowana z moich odpowiedzi. Bardzo mnie to zaintrygowała i każdego tygodnia czekałam na kolejne informacje o Danielu. Miesiąc mijał i nadszedł dzień decyzji, czy chcemy wymienić się mailami. Po tym wszystkim, czego się dowiedziałam pomyślałam, że warto poznać kogoś tak szalonego. D: Coś rzeczywiście było w tych mailach absolutnie wyjątkowego, bo od początku czułem jakiś taki spokój. Przez pierwsze dwa tygodnie sprawdzałem czy maile które dostaje o Moni nie są przypadkiem moimi wysyłanymi do mnie samego, wszak różne rzeczy w Internecie się dzieją :) M: Dostałam adres mailowy Daniela, ale jak to kobieta: „ja się pierwsza odzywać nie będę”. Czekałam od 28.02 do 03.03, aż wreszcie napisał. Pierwszy mail wzbudził we mnie już na początku zaciekawienie, ekscytacje. Pisaliśmy ze sobą codziennie, nawet kilka razy dziennie przeglądałam pocztę, czy przyszła odpowiedź. Ja byłam we Włoszech i 08.03 miałam przylecieć do Polski na dzień kobiet oraz EDK. Daniel zaproponował, że pójdzie ze mną, ale stwierdziłam, że to bez sensu, skoro i tak nie można rozmawiać. I tak pierwszy raz rozmawialiśmy ze sobą 24.04. przez skype (dodam, że była to intrygująca rozmowa o portfelu :D ) D: Ogólnie to był okres w moim życiu, kiedy złapać mnie nawet na 2 minuty rozmowy było sztuką, ale biedna Monia cierpliwie czekała na naszą rozmowę w trakcie której okazało się, że zgubiłem portfel, więc rozmowa nie była zbyt długa, ale za to barwa głosu tak ciepła i radosna sprawiła, że jeszcze bardziej chciałem spotkać się na żywo i pogadać :D M: Spotkaliśmy się 05.05, kiedy akurat byłam na majówce w Polsce. Umówiliśmy się na 13 w galerii, ale ja stchórzyłam i napisałam, że coś mi wypadło i będę o 15. Pomyślałam sobie, że do 20 z obcym facetem może być różnie :D Przyjechałam przed 15 i czekałam w umówionym miejscu. Wtedy zobaczyłam, że podchodzi do mnie jakiś chłopak , nie przedstawiając się od razu mnie przytulił, było to zaskakujące, jakbyśmy się znali nie wiadomo ile. Spędziliśmy miło czas, były lody, spacer, pizza i Adoracja Pana Jezusa - właśnie wtedy wiedziałam, że to Ten. D: Pierwsze wrażenie było absolutnie powalające dziewczyna w trampkach i sukience. Myślę, że to już mnie przekonało, a z każdą kolejną minutą przekonywałem się jak wspaniałą osobę spotkałem. Po spotkaniu czułem w sobie spokój i przekonanie, że to jest właśnie ta jedyna. Jak mi ludzie mówili, że poczujesz coś takiego to patrzyłem na nich dziwnie, ale wtedy zrozumiałem, a czas na adoracji tylko mnie w tym utwierdził. Monia powiedziała mi, że jak chcę to mogę przylecieć do niej do Włoch, to stwierdziłem, że co ja nie polecę? M: No i zadzwonił po tygodniu z pytaniem, co robię w Boże Ciało. We Włoszech Boże Ciało obchodzi się w niedzielę, więc w czwartek normalnie byłam z dziećmi (byłam we Włoszech jako Au Pair). Daniel powiedział, że przyleci do mnie na weekend. Byłam w szoku, to było dla mnie bardzo miłe i tym jeszcze bardziej mnie ujął. I przyleciał. Po rozmowie postanowiliśmy, że będziemy razem i od 31.05.2018r zaczęliśmy budować naszą relację, 22 marca 2019 roku się zaręczyliśmy, a 30.11.2019r wzięliśmy ślub w kościele św. Józefa. D: Dziękujemy pomysłodawcom i życzy wszystkim modlącym się wytrwałości i nadziei. Jeśli ktoś z Was chciałby się z nami spotkać czy pogadać zostajemy do Waszej dyspozycji. Kontakt przez admina :)


Jacqueline i Mateusz ()

Wzięliśmy udział w pierwszej (tak, tej zupełnie pierwszej) edycji uStudni.pl – w marcu 2017 roku. Dwa miesiące wcześniej Mateusz napisał list do Świętego Józefa, w którym poprosił o to, by do końca roku poznał kobietę, która zostanie jego żoną i by stworzył z nią w tym czasie związek. Niedługo później wystartowała inicjatywa modlitewna i zostaliśmy sobie przydzieleni. Przez miesiąc prosiliśmy o dobrego współmałżonka dla siebie nawzajem (choć, by być precyzyjniejszym – Jacqueline modliła się o najlepszą (!) możliwą żonę dla Mateusza). Zaraz po wymianie maili Mateusz zaprosił Jacqueline na herbatę. Spotkaliśmy się 4 kwietnia. Umówiliśmy się jeszcze kilka razy, odbyliśmy nawet razem krótki kurs tańca. Pomimo tego po pewnym czasie wydawało się nam, że nic z tego nie wyjdzie. Niespodziewanie zaszły jednak wydarzenia, które ostatecznie bardzo nas do siebie zbliżyły. W ich efekcie we wrześniu pojechaliśmy razem do Gietrzwałdu. Od tego momentu coraz bardziej intensyfikowaliśmy nasz kontakt. 1 października 2017 roku zostaliśmy parą. W maju 2018 roku pojechaliśmy ponownie do Gietrzwałdu – tym razem rowerami (niemal 450 km). Stawaliśmy się sobie coraz bliżsi. 17 lutego 2019 roku zaręczyliśmy się. Po kilku miesiącach przeszliśmy poważny kryzys – dzień po tym, jak odwiedziliśmy Matkę Bożą w jej częstochowskim sanktuarium (doświadczenie Jacqueline pokazuje, że zawsze, gdy się tam pojawia, coś w jej życiu się zmienia) i Świętego Józefa w Kaliszu. Choć mieliśmy już wyznaczony termin ślubu, postanowiliśmy go odroczyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Wydawało się, że wszystko wisi na włosku. We wrześniu zaczęliśmy odmawiać Nowennę Pompejańską. To wpłynęło na decyzję o tym, by wrócić do pierwotnego terminu (choć rozważaliśmy jeszcze późniejszy – w maju 2020 roku). Pan Bóg pomógł nam zorganizować ślub i ponadstuosobowe przyjęcie w trzy miesiące. 28 grudnia 2019 roku (w wigilię święta Świętej Rodziny) zawarliśmy sakrament małżeństwa. Nasze serca przepełnione były radością i dziękczynieniem. Dziś, gdy wokół panuje pandemia, dziękujemy Bogu za to, że stawiamy czoła tym trudnym warunkom już jako rodzina. Gdy słyszymy o odwoływanych przyjęciach weselnych (czy nawet ślubach) i zawężaniu ceremonii ślubnych do grona najbliższych, przepełnia nas wdzięczność za to, że mogliśmy mieć naszych bliskich przy sobie w tym szczególnym dniu. Święty Józef jest nam od początku bardzo bliski. Wierzymy, że to za jego wstawiennictwem jesteśmy razem. Od 2018 roku – zamiast walentynek – obchodzimy józefinki – czyli świętujemy 19 marca, zawsze w łączności z Mszą św. w jednym z sanktuariów tego świętego. Małżeństwo pomaga nam obojgu wzrastać i rozwijać się. Uczymy się dzięki niemu miłości, przezwyciężania własnych wad i ograniczeń. Naszą podróżą poślubną była pielgrzymka do Ziemi Świętej. Udało się nam ją odbyć na niecałe dwa miesiące przed zamknięciem granic przez Izrael. W Nazarecie, w domu Świętej Rodziny, prosiliśmy Pana Boga – za wstawiennictwem Świętego Józefa – o najlepszą możliwą pracę dla Jacqueline, która w związku ze ślubem przeprowadziła się. (Przekazaliśmy też tę intencję koledze pielgrzymującemu do Fatimy – z prośbą o to, by praca znalazła się w marcu). Jacqueline dostała pracę z terminem rozpoczęcia w połowie marca. Już wtedy uznaliśmy to za cud. Pandemia, która nastała niedługo później uświadomiła nam, że jest on jeszcze większy, niż sądziliśmy – praca pojawiła się wręcz w ostatnim możliwym momencie. [Ps 126].


Weronika ()

Brałam udział w inicjatywie w sierpniu 2019 roku. Byłam wtedy po bardzo trudnym rozstaniu oraz miałam problemy finansowe. Nie bałam się samotności. Bałam się, że sama znowu źle wybiorę. O inicjatywie dowiedziałam się przypadkiem, nie wiem nawet jakim cudem tu trafiłam. Ale- zapisałam się i modliłam się codziennie. Do tego odmawiałam też inne modlitwy do św. Józefa oraz napisałam do niego list, który schowałam za obrazem Świętej Rodziny w moim mieszkaniu. Pod koniec sierpnia, zupełnym przypadkiem, szukając towarzystwa do wyprawy w góry, nawiązałam kontakt z moim obecnym narzeczonym. To, ile nas łączy, jaki kontakt mieliśmy od samego początku, ile pozornie przypadkowych sytuacji złożyło się na to, że na siebie trafiliśmy jest wręcz niemożliwe. Nie sądziłam, że kiedykolwiek trafię na tak wspaniałego człowieka. W styczniu 2020 zaręczyliśmy się, data ślubu już ustalona :) Co tu dużo mówić - warto wierzyć i się modlić. Trzeba tylko w pełni zaufać św. Józefowi - on doskonale wie, co robić i jak Was prowadzić. To jest niesamowite uczucie, doświadczyć tak ogromnej łaski, zobaczyć, że Bóg naprawdę wysłuchuje naszych modlitw. Nie ma się co zastanawiać.


Ala i Kazik ()

W styczniu 2018 roku wzięliśmy udział w Waszej inicjatywie. Usłyszałam o Was przez Facebooka, a konkretnie dzięki stronie Początek Wieczności. On w komentarzach pod jednym z filmików ojca Szustaka na YouTube. Zostaliśmy sobie sparowani i od początku głęboko się za siebie modliliśmy. Mimo, że byliśmy sobie obcy. Każda z cotygodniowej informacji wywoływała w nas zaciekawienie oraz urealistycznienie tego, że ktoś jest i modli się za "mnie". Dwa dni po zakończonej akcji w lutym napisaliśmy do siebie. Tydzień później już w marcu - spotkaliśmy się pierwszy raz. Na początku maja zostaliśmy parą. Po półtorej roku doszło do zaręczyn. Data ślubu ustalona! Modlitwa działa. Dziękujemy.


Ina ()

W 2018 roku wzięłam udział w lutowej edycji uStudni dostając przydział indywidualny i partnera do wzajemnej modlitwy. Dziś po upływie ponad roku chcę się podzielić moim świadectwem, bo z własnego doświadczenia wiem, że nic tak nie zachęca do uczestnictwa w takiej „akcji”, jak opinie innych osób. Po kilku miesiącach od skończonej 28-dniowej modlitwy poznałam dobrego, wartościowego Mężczyznę, a co najważniejsze czuję, że to wreszcie Ta odpowiednia osoba. Największą jednak radość odczułam, kiedy po roku napisałam emaila do „modlitewnego partnera” , żeby jeszcze raz podziękować za skuteczność Jego modlitwy i w odpowiedzi przeczytałam , że sam jest w szczęśliwym związku. Teraz wiem, że najwięcej dostajemy wtedy, kiedy sami dajemy innym. Super inicjatywa, warta polecenia.


Marta ()

Brałam udział w trzech edycjach modlitewnych na ustudni. W dwóch pierwszych modliłam się z wzajemnością za dwóch mężczyzn, w trzeciej – za grupę osób. I muszę przyznać, że z każdą edycją modlitwa stawała się coraz trudniejsza, a w trzeciej edycji już prawie niemożliwa – jednak ostatniego dnia miesiąca zebrałam się w sobie i odmówiłam „zaległe” 30 litanii naraz, a z rozpędu jeszcze po jednej za singielki, które znam. I muszę przyznać, że święty Józef to jest gość! Na portalu randkowym odezwał się do mnie mężczyzna, który nie wystraszył się inteligentnej i pewnej siebie kobiety, nawet po mocnej dyskusji teologicznej, jaką odbyliśmy w pierwszych wiadomościach i zaprosił mnie na randkę….. 19.marca czyli w święto św. Józefa!:) Niedaleko później, moja ciocia – 37letnia długotrwała singielka, która niedawno oddała życie Jezusowi – poznała chłopaka, z którym zaręczyła się po pół roku! Chwała Panu!!


Sylwia ()

Bardzo dziękuję Bogu, że trafiłam na tę stronę. Wierzę z całego serca, że nie był to przypadek. Modlę się ze Świętym Józefem o dobrego męża już drugi rok, dawał mi co chwilę mnóstwo znaków, o które tak bardzo prosiłam, aby mieć pewność, że dobrze robię i że jestem przygotowana na bycie z kimś. Dodatkowo brałam udział w jednej edycji (lipcowej). 4 sierpnia poznałam mojego aktualnego chłopaka, który jest niesamowitym człowiekiem. Widzę w nim cechy, o które prosiłam. Gdy usłyszałam od niego, że ma wrażenie jakbym spadła mu z nieba… łzy same nasunęły się do oczu. Dziękuję za niego i dziękuję koordynatorom za tak wspaniałą inicjatywę. Wiara czyni cuda!


Maria ()

Drodzy, chciałabym podzielić się z Wami swoim świadectwem działania Pana Boga w moim życiu i efektem modlitwy litanią do św. Józefa. Rok temu za pośrednictwem portalu randkowego poznałam fantastycznego mężczyznę. Dziś mija dokładnie rok od naszego pierwszego spotkania. Już wtedy poczułam więź z tym chłopakiem, ale bałam się dać mu szansę i sobie. Odrzuciłam to uczucie. Nigdy nie miałam chłopaka, od zawsze obawiałam się wejścia w relacje a poza tym miałam kompleksy. Zerwaliśmy kontakt, ale on nie odpuszczał i po jakimś czasie znowu się odezwał. Zaczął o mnie walczyć. Ja natomiast podjęłam się modlitwy litanią do św. Józefa. Dwa razy brałam udział w intencji zbiorowej za inne dziewczyny. Powoli zaczęłam nabierać odwagi do tego, żeby otworzyć się na miłość. Razem z Arkiem pojechaliśmy do Kalisza do Sanktuarium św. Józefa, podziękować i prosić o dalszą opiekę. To było moje pragnienie. Od tego momentu zostaliśmy parą. Dziś już jesteśmy zaręczeni i oczekujemy na nasz ślub. Chwała Panu!!!


Basia ()

Bardzo Wam dziękuję za inicjatywę modlitwy o i za przyszłego małżonka. Brałam udział w 3 edycjach. 2 razy miałam przydzielonego modlitewnego partnera a po raz ostatni byłam omadlana przez grupę. Niedługo po zakończeniu ostatniej modlitwy poznałam mojego obecnego chłopaka Zaznaczę że mam 32 lata zawsze byłam sama, i powoli traciłam nadzieję,że się to zmieni. Chodziłam na randki ale nie udało mi się nawiązać jakiejkolwiek reakcji. Teraz jest inaczej, jestem z moim chłopakiem już pół roku, poznajemu się, z dnia na dzień zakochujemy i kochamy coraz bardziej. Wierze w to że to modlitwy osób z uStudni.pl zdziałały ten cud.


Maria ()

Efektem mojej kilku miesięcznej modlitwy do św Józefa o dobrego współmałżonka jest dar powołania do życia zakonnego i związany z tym ogrom szczęścia w sercu. Ta modlitwa działa cuda. Gorąco polecam:)


Paulina ()

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, Z inicjatywą u. Studni.pl modlę się już około roku. Nie została mi jeszcze dana łaska miłości, ale za to otrzymałam wiele, wiele, wiele innych łask, nie sposób tu wszystkiego opisać… Odmawiana codziennie Litania do św. Józefa przyniosła mi ogromny spokój, siłę i moc. Za każdym razem, gdy działo/dzieje się coś złego w moim życiu, mam jakieś przeświadczenie, że dam radę, że nie jestem sama. Myślę, że czas dany mi na samotność przybliżył/przybliża mnie do Boga, skłonił/skłania do refleksji nad sobą, swoimi wadami, charakterem. Wierzę, że dar miłości będzie mi też kiedyś dany… Pragnę też z całego serca podziękować wszystkim, którzy się za mnie modlili i modlą: osobom z grup, indywidualnym chłopakom, koordynatorom. Chcę też zachęcić wszystkich, którzy to czytają do bezgranicznego zaufania Panu Bogu, wytrwałości i modlitwy, która z pewnością w odpowiednim czasie przyniesie efekty.


Kasia ()

Trafiłam na stronę ustudni.pl przypadkiem, ale pomysł modlenia się za dobrego współmałżonka dla drugiej osoby bardzo mi się spodobał, więc postanowiłam wziąć udział. Modlitwę rozpoczęłam w marcu tego roku, w sumie wzięłam udział w dwóch edycjach marcowej i kwietniowej. W maju poznałam Czarka, dziś patrząc na to wszystko wiem, że dzięki modlitwie do św. Józefa poznałam tak cudownego chłopaka, w którym nie potrafię znaleźć wad. Jestem wdzięczna Bogu, że postawił mi go na mojej drodze, ale też chciałabym podziękować dwóm chłopakom, którzy w marcu i kwietniu modlili się w mojej intencji, gdyż to oni wymodlili mi moje szczęście, jeżeli będziecie to czytać to musicie wiedzieć, że dziękuje wam z całego serca za modlitwę. Dziś jestem szczęśliwa z Czarkiem i wszystko zmierza w jak najlepszym kierunku, mam nadzieje, że nasza miłość będzie kwitła i że Bóg będzie miał nas w opiece o co każdego dnia proszę. Modlitwa do św. Józefa działa, trzeba tylko w to uwierzyć i trwać w modlitwie!!


Ola ()

Trafiłam na portal uStudni w lutym, kilka tygodni wcześniej modliłam się już codzienną modlitwą do św. Józefa, dodatkowo chodziłam na Msze Święte w tej intencji w Krakowie. Uważam, że wszystko to razem sprawiło cud w moim życiu. Nie chodziło o jakąś presje posiadania teraz chłopaka, biorąc pod uwagę iż jestem jeszcze młoda. Ale miałam obolałe serce. Chciałam komuś okazać swoją miłość i dobro ale miałam wrażenie, że wszyscy mężczyźni którzy mnie otaczają są źli i ciągle mnie ranią. Dałam sobie czas, odcięłam się od toksycznych relacji i miałam wiarę, że ktoś w końcu zaklei moje serce miodem i że przysłowiowy szlachetny rycerz jeszcze istnieje. Nie spodziewałam się, że nastąpi to tak szybko. Po niespełna trzech miesiącach pojawił się chłopak, który patrzy na mnie tak jak nikt nie patrzył, jest dobry, ciepły, inteligenty, zabawny… Jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi lista oczekiwań, która została przedstawiona Św. Józefowi jest cała odfajkowana 😉 Powierzcie się Bogu, a otrzymacie ! 😉


Karolina ()

W październiku 2017 roku wzięłam udział w inicjatywie modlitwy o dobrego męża/ żonę na portalu u Studni. W trakcie trwania 28 dniowego cyklu modlitwy 6 dnia, miałam silne przekonanie, by założyć konto na portalu randkowym […]. Owocem tej modlitwy i podjęcia działania do jakiego Pan przekonał moje serce, jest to, że 14 października 2017 roku poznałam Grzesia, z którym mam łaskę tworzyć piękną relacje. Grześ oświadczył mi się 14 lutego, a w lipcu tego roku bierzemy ślub. „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (…) gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”. Łk 1, 46-49


Kinga ()

O tej inicjatywie usłyszałam pierwszy raz na początku tego roku i nie miałam żadnych wątpliwości – chciałam spróbować, przecież nic nie tracę, mogę tylko zyskać. Skoro ja nie umiałam się zmobilizować, żeby się pomodlić o dobrego męża, to oddam to innym, a z miłą chęcią pomodlę się do św. Józefa w intencjach innych osób. Od wielu lat miałam problem w kontaktach z mężczyznami, uciekałam, kiedy coś się działo, zawsze było coś nie tak. Kilka dni po tym jak się po raz pierwszy zapisałam do tej akcji, na innym portalu napisał do mnie chłopak. Nie ustałam w modlitwie. Dzisiaj mija kilka miesięcy odkąd mamy kontakt, pierwszy raz od lat kiedy jestem gotowa na związek, pierwszy raz kiedy zależy mi na drugim człowieku. Myślę, że ta akcja uświadomiła mi, że nawet jeżeli to nie będzie ten chłopak, to Bóg za wstawiennictwem św. Józefa wysłuchuje Naszych próśb. Bo nie wierzę w przypadki. Wierzę, że ten chłopak jest znakiem od Boga. Warto zaufać Panu, tak jak ja to zrobiłam 🙂


Sylwia i Alan ()

Od dawna modliliśmy się za wstawiennictwem św. Józefa. UStudni traktowaliśmy nie jak portal randkowy (których nie uznajemy), ale jako formę modlitwy. Przy okazji można też poznać nowych ludzi o podobnej hierarchii wartości, ale niekoniecznie przyszłego współmałżonka. Trafiliśmy na siebie w edycji czerwcowej ’17. Pierwsze spotkanie traktowaliśmy normalnie, jak każde inne poznawanie nowej osoby. Nie było fajerwerków, nie zostaliśmy od razu parą, ale powoli pracowaliśmy nad znajomością. Zaczęliśmy dostrzegać, że myślimy podobnie, zgadzamy się w ważnych kwestiach i we wrześniu’17 zdecydowaliśmy się zostać parą. Po pół roku, w marcu, zaręczyliśmy się i na wrzesień’18 planujemy ślub. Kluczową decyzją w naszym życiu było powierzenie się Bogu i Jego prowadzeniu. Zaufanie, że ma On najlepszy plan na nasze życie. Wiedzieliśmy, że nie możemy czekać biernie, z myślą, że Bóg nam znajdzie współmałżonka. UStudni było dla nas jedną z otwartych furtek, żeby pozwolić Bogu działać.


Kinga ()

Zawsze byłam sceptyczna do wszystkich akcji typu: spotkania, imprezy dla singli, portale randkowe. Ta inicjatywa urzekła mnie dużym nastawieniem na zaufanie Bogu, powierzeniem ważnej dla siebie sprawy znalezienia dobrego męża obcemu mężczyźnie, bezinteresownością, której nauczyła mnie modlitwa za niego. A Bóg chciał, że dodatkowo nasze drogi połączył i uczy nas teraz budowania relacji ze sobą. Relacji opartej na Bogu i wspólnej, a także wzajemnej modlitwie za siebie. I za to wielkie dzięki i chwała Panu!


Sylwia ()

Jakie to piekne! Swoja przygode ze ustudni rozpoczelam w miesiacu luty 2018 i powiem szczerze, ze czytajac o incjatywie, a pózniej swiadectwa osob przeszla mnie mysl, ze moze kogos spotkam, poznam chlopaka poprzez ta incjatywe. Do tej pory Wola Pana Boga jest inna niz moja i wiem, ze jest lepsza, ba najlepsza! 31 stycznia otrzymalam przydzial zbiorczy, nie tak jak pewnie myslicie, ze przydzial indywidualny. Czy bylam rozczarowana-troche tak, ale powiem Wam, ze po chwili jak otrzymalam 35 osob i ich intencje poczulam spokoj i lekka radosc, a czytajac te intencje z usmiechem na twarzy kazda osoba tak jakby stawala mi sie blizsza, jakbym zaczela ja poznawac, a niektore intencje stawaly mi sie takie bliskie, bo rowniez modlilam sie do Pana Boga w podobne intencjach. W ciagu kilku dni zaczelam sie modlic juz nie tylko we wlasnych intencjach. Do tej pory jeszcze nie spotkalam Tej osoby, ale wiem, ze Jozef bedzie czynil cuda! Pan Jezus uczy mnie pokory i calkowiecie ufnosci Jemu. Chwala Panu!


Kamil ()

Uwaga! Ta modlitwa jest bardzo trudna i ciężka! I dlatego jest tak piękna. Napiszę szczerze, że gdy się zgłosiłem, nie sądziłem, że to mnie tak zaangażuje. Trzeba napisać od razu – ta modlitwa nie jest o to, aby przydzielona tobie osoba była twoim współmałżonkiem! To modlitwa o SZCZĘŚCIE dla drugiej osoby! To duża różnica! Dlatego ona uczy pięknie rozwijać w sobie uczucia, które będziesz mógł przekazać tej Jedynej, temu Jedynemu. Poza tym wiesz, że dzięki przydzielonej osobie, modlisz się RAZEM. Nie jesteś sam! I to można odczuć. Naprawdę to można odczuć. Myślę, że to świetna inicjatywa na samotność, na kształtowanie swoich uczuć. I nie chodzi tutaj o wymianę e-maila. Chodzi o to szczęście dla drugiej osoby. Ja sam się bardzo umocniłem dzięki tej modlitwie i po prostu jestem pewny i wierzę, że teraz znajdę swoją drugą połówkę. Warto się modlić. Ostrzegam jednak – ta akcja to nie portal randkowy. Jeśli szukasz tego, daruj sobie, szukaj gdzie indziej. Tu podejmujesz trud i wiarę dziecka


Magdalena i Mateusz ()

Ja (Magdalena) zapisałam się pierwszy raz na edycję marcową. Niestety, nie przydzielono mi wtedy żadnego mężczyzny do pary. Czekałam więc cierpliwie na kolejną edycję – kwietniową. Ku mojemu zaskoczeniu, uStudni przydzieliło mi Mateusza, zapalonego fana „Władcy Pierścieni”. Pierwsze, co nas pozytywnie zaskoczyło, to fakt, że oboje uwielbiamy tę serię. Od razu wiedziałam, że po zakończeniu edycji, będę chciała poznać Mateusza bliżej. I tak do sierpnia intensywnie zaczęliśmy ze sobą korespondować mejlowo. Mateusz od samego początku chciał się ze mną spotkać, ale dopiero w sierpniu zdobyłam się na odwagę. Spotkaliśmy się w pewien letni piątek przy kościele św. Rocha w Poznaniu, bo przecież tutaj korzenie ma ta wspaniała modlitewna inicjatywa. Dziś możemy z radością powiedzieć, że od września jesteśmy razem i wierzymy, że wstawiennictwo św. Józefa pomogło nam spotkać się, najpierw wirtualnie, a następnie w realu. Czekamy na dalsze owoce naszej modlitwy…


Kasia & Michał ()

Wpisaliśmy dwa imiona, ponieważ oboje braliśmy udział w tegorocznej czerwcowej edycji i dzięki niej się poznaliśmy. Poprzez tę inicjatywę i wstawiennictwo św. Józefa jesteśmy szczęśliwą parą ze wspólnymi planami na przyszłość. Polecamy wszystkim modlitwę o dobrego współmałżonka, bo ona naprawdę DZIAŁA! 🙂 Kasia: Nie sądziłam, że spotkam mężczyznę moich marzeń, który będzie do mnie pasował, niemal pod każdym względem. Można powiedzieć, że zakochałam się od pierwszej modlitwy, pierwszej informacji na temat osoby, za którą się modliłam (Michała), pierwszego wymienionego maila. Święty Józef to cudotwórca 🙂 Michał: Na początku zastanawiałem się, czy to ma sens. Czy za pomocą „algorytmu” uStudni spotkam kogoś takiego jak Kasia. Nie spodziewałem się takiej zmiany w moim życiu. Teraz jestem szczęśliwy 🙂


Kasia ()

Podjęcie modlitwy w czyjejś intencji „uwolniło” mnie od modlenia się tylko za siebie, a świadomość, że ktoś inny modli się za mnie napełniło mnie wewnętrznym spokojem i ufnością w Bożą opatrzność. Przestałam też odczuwać presję, że muszę sobie kogoś znaleźć i zaufałam Bogu, że On sprawi wszystko we właściwym czasie. Zrozumiałam, że żeby dać szczęście drugiej osobie trzeba najpierw być szczęśliwym samemu ze sobą, a czas samotności jest po to żeby modlić się i pracować nad sobą. Nadal czekam na to wyjątkowe spotkanie „u studni” ale wiem, że tak, jak jest teraz, też jest dobrze. Dzięki święty Józefie! 🙂


Małgorzata ()

Z początku do tej inicjatywy podeszłam z dużym przymrużeniem oka, ale w miarę kiedy nadchodziły kolejne dni modlitwy czułam wewnętrzny spokój i że wszystko się ułoży. I tak też się stało…. Pewnego dnia pod koniec 20 dnia modlitwy na mojej drodze pojawił się cudowny człowiek, który wprowadził ład i porządek jak również nadzieję, że nie będę sama i że taka osoba jak ja również zasługuje na miłość. Ukazały się różne kolory jak również tak długo oczekiwane poczucie bezpieczeństwa i bliskości drugiego człowieka. Z całym sercem mogę stwierdzić, że inicjatywa jest pomocna i wystarczy trochę wiary, a wszystko jest możliwe. Dziękuję wszystkim osobom, które przyczyniły się do mojego szczęścia i nadal modlę się, aby oni też doznali tego uczucia.


Mateusz ()

Krótko mówiąc, po dwóch cyklach modlitewnych „U Studni” znajoma „zeswatała” mnie z dziewczyną (Eweliną) na którą do tej pory nie zwracałem uwagi. Na początku byłem oporny, gdyż w głowie miałem inną, która nie dawała mi szans, i modliłem się głównie, aby ta druga była moją dziewczyną. Widocznie Bóg miał inny plan, nie spełniał mojej prośby ponieważ wiedział że ma dla mnie LEPSZĄ kandydatkę. Potrzeba było by druga osoba pomodliła się o moją wybrankę i Bóg wysłuchał właśnie jej modlitwy. Już po pierwszym spotkaniu z Eweliną pomyślałem że myliłem się i warto poświęcić jej troszkę uwagi. Z kolejnymi spotkaniami podobała mi się coraz bardziej. Jej wartości i cechy charakteru bardzo dopasowywały się do ideału kobiety który sobie od dzieciństwa wyobrażałem, nie wiem nawet jak to opisać, ale jej wygląd zewnętrzny z dnia na dzień jest coraz piękniejszy w moich oczach i umyślę. Zostaliśmy parą po niecałym miesiącu w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Chwała Panu.


Basia ()

Nie, nie wybieram już sukni ślubnej i nie planuję weselnych dekoracji, bo dzięki inicjatywie uStudni.pl poznałam „tego jedynego”. Nie odbyłam też spotkań randkowych, żebym miała poczucie, że coś się „w tych sprawach” w końcu ruszyło. Nie myśl też, że przeglądanie na FB zdjęć koleżanek, które po kolei stają na ślubnym kobiercu i chrzczą swoje dzieci przestały wywoływać zniecierpliwienie i smutek, bo… nie przestały. Ale… 1) dzięki modlitwie o dobrą żonę dla kogoś, zaczęłam jeszcze mocniej dostrzegać potrzeby ludzi wokół mnie, a 2) świadomość, że ktoś prosi Boga w drogiej memu sercu potrzebie sprawia, że z łaski Boga otrzymuję pokój serca i pewność, że temat ten jest w najlepszych Rękach oraz poczucie wspólnoty i braku osamotnienia, bo „gdzie dwaj albo trzej (…) tam Jestem pośród nich”. Chwała Panu! Bóg jest dobry.


Gosia ()

Modliłam się w ramach inicjatywy ustudni.pl tylko przez miesiąc – marzec 2017 i wydawało mi się, że to nie do końca dla mnie. Jednak dzisiaj widzę owoce – w maju za pośrednictwem internetu poznałam cudownego człowieka, który od miesiąca jest moim narzeczonym, ślub planujemy w przyszłym roku. On też brał udział w inicjatywie ustudni.pl 🙂 Na którymś ze spotkań wspomniał o tym i zdziwiona powiedziałam: „naprawdę? ja też!” Wierzę, że święty Józef pomógł nam się spotkać, modliłam się również za wstawiennictwem świętej Joanny Beretty Molli i całym sercem polecam powierzanie tym świętym swoich sercowych spraw. Naprawdę warto poczekać na to, co dla nas najlepsze i na tego, kto kocha 🙂 Dziękuję za mobilizację do regularnej modlitwy. Niech Pan Bóg błogosławi +