Koordynatorzy odpowiadają #9: Promocja (2)

W reakcji na pierwszy tekst o promocji wpłynął do nas komentarz. Uznaliśmy go za ważny i poruszający na tyle istotne kwestie, by zamieścić go nie pod tekstem, którego dotyczył, a w całości w nowym wpisie wraz z naszą odpowiedzią na niego. Napisała do nas Anna:

Zacznę od zacytowania Waszej wypowiedzi: „Myśleliśmy nad tym wszystkim dużo i doszliśmy do jednego wniosku – promujemy się wyłącznie w miejscach, gdzie są tylko lub w większości mężczyźni. Wszelka promocja w miejscach ogólnodostępnych zwiększa jedynie skalę inicjatywy, ale nie zmienia proporcji”.

Przepraszam, że to napiszę, ale muszę. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak krytyka, lecz jak przypomnienie. Tak często podkreślacie, że to nie jest serwis randkowy i że głównie chodzi Wam o modlitwę.. Piękne założenie tylko czy aby na pewno? Z tego by wynikało, że chcecie dotrzeć do jak największej liczby osób z MODLITWĄ o dobrego współmałżonka dla nich. Wynikałoby, że drugą połówkę chcecie wywalczyć modlitewnie dla JAK NAJWIĘKSZEJ liczby osób, niezależnie od tego czy jest to mężczyzna czy kobieta. Pisaliście, że za kobiety bez przydziału też ktoś się modli, więc jeśli w inicjatywie proporcje nie ulegną zmianie, ale zwiększy się sama inicjatywa – czyli więcej osób będzie omodlonych – to czy już samo to nie powinno skłaniać Was do promowania nawet w tych miejscach ogólnodostępnych? Zastanówcie się czy rzeczywiście chodzi o modlitwę czy jednak stawiacie na a’la serwis randkowy tyle, że z bonusem – modlitwą? Ja wiem, że super by było jakby dużo osób poznało się też dzięki ustudni, ale jak sami podkreślacie – nie jest to Wasz główny cel.

Pisząc ten komentarz przyszła mi jeszcze jedna myśl. Jeśli chodzi Wam o modlitwę, a nie stworzenie z tego serwisu randkowego, to grupa kobiet, które zostałyby bez przydziału mężczyzny mogłyby zostać wzajemnie sobie poprzydzielane i się wzajemnie omadlać. Co prawda związków nie stworzą, ale wtedy jedna kobieta modliłaby się o dobrego męża dla innej itd. Dałoby się dodać taki algorytm do Waszego programu? Nie znam się na informatyce. Mam nadzieję, że mnie zrozumieliście i nie odbierajcie tego, jako krytykę, bo sama inicjatywa mi się bardzo podoba. Tylko nie zapominajcie o tych, którzy chcieliby dołączyć, jeśli tylko natrafiliby na coś takiego, ale być może nie natrafią, bo obracają się tylko w ogólnodostępnych miejscach.

Droga Anno!
Twoja wypowiedź jest w pewnym sensie krytyką, ale jesteśmy zdania, że nie należy bać się konstruktywnej krytyki. To daje nam możliwość dyskusji o kierunku rozwoju inicjatywy. Pozwól, że odpowiemy w punktach na to, co napisałaś. (Odpowiedzieć postanowiło dwóch z nas, oba teksty się zazębiają i uzupełniają, dlatego publikujemy je razem).

Odpowiedź Marcina:

1
uStudni.pl nie było, nie jest i nie będzie serwisem randkowym. Podstawowym złożeniem było umożliwienie niezwiązanym (w sensie związku) duetom modlitwy za siebie nawzajem. Doszliśmy do wniosku, że to może być bardzo pożyteczne dla obu stron i skłaniające do osobistych przemyśleń, rozwoju personalnego i duchowego oraz pracy nad sobą. Dlatego właśnie dążymy do maksymalnego zbilansowania obu stron.

2
Nie da się „wywalczyć modlitewnie” czegokolwiek. Bóg nie jest naszym wrogiem, abyśmy z nim walczyli. Możemy jedynie prosić Go o łaskę, pamiętając jednak o słowach ewangelii: „Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą” (Mt 7,11b).

3
Gdy inicjatywa zaczęła się rodzić, jej głównym celem nie było wcale umożliwienie umówienia się na randkę. Była nim modlitwa. Gdy pojawił się pomysł wymiany informacji, dostrzegliśmy pozytywy tego rozwiązania w postaci uświadomienia modlącemu, że po drugiej stronie znajduje się konkretna osoba, która potrzebuje wsparcia modlitewnego. Dlatego „ja” (modlący się za tę osobę) odkładam na bok swoje potrzeby/oczekiwania/intencje i skupiam się w tym czasie na tym, by modlić się za powierzoną mi osobę, w jej intencji. Dlatego umożliwiamy spersonifikowanie omadlanej osoby, poprzez poznanie jej na podstawie przesyłanych co tydzień informacji, które nadesłała nam w formularzu zgłoszeniowym. Umożliwiając wymianę maili, myśleliśmy bardziej o umożliwieniu nawiązania znajomości, w dalszej perspektywie przyjaźni. Kto wie, może w niektórych przypadkach będzie to coś więcej? (Kolejność jest celowa i wielce istotna).

4
Korzystając z okazji chcielibyśmy wszystkich biorących udział w inicjatywie uczulić na to, by nie traktowali przydzielonej osoby jako „znaku z Nieba” „jedynej słusznej opcji” czy „wybranki/wybranka podsuniętego przez Boga”. Prosimy Was, jeśli już nawiążecie kontakt, to nim będziecie chcieli przekuwać tę znajomość na związek, poznajcie się najpierw dobrze „w realu” i rozeznajcie, czy to może być „Ta Jedyna” / „Ten Jedyny”.

5
Nie jest tak, że blokujemy zgłaszanie się do inicjatywy nowych kobiet. W obrębie tej płci promocja odbywa się jednak na zupełnie innych zasadach, często poprzez polecenie (zwane potocznie pocztą pantoflową). Po prostu dzieje się już ona samoistnie, nie wymaga wsparcia z naszej strony w postaci promocji.
Z Mężczyznami jest niestety trudniej… Z doświadczenia wiemy, że niewielu chwali się kolegom udziałem w inicjatywie (potwierdzają to również zgłoszenia). Dlatego promocja wśród męskiej populacji pochłania znacznie więcej energii i wymaga znacznie większej kreatywności. Dlatego na każdym kroku pytamy Was o pomysły na to, jak dotrzeć o mężczyzn, licząc na Waszą świeżość/pomysłowość/spostrzegawczość. Wpis o promocji powstał w oparciu o odpowiedzi uczestników na pytanie o to, jakimi kanałami dotrzeć do większej ilości mężczyzn.

6
Za osoby nieprzydzielone rzeczywiście modli się specjalna grupa, w której znajdują się obecnie tylko mężczyźni. Do intencji dołączają wszystkich potrzebujących modlitwy (żartownisiów też). Nie wykluczamy możliwości dołączenia w przyszłości nowych osób do tej grupy. W tym momencie jednak mamy na głowie sprawy techniczne, którymi musimy się zająć w pierwszej kolejności. Na usprawnienia przyjdzie jeszcze czas.

7
Rozważaliśmy stworzenie grupy kobiet modlących się za siebie nawzajem – nie doszliśmy jednak obecnie do konsensusu co do zasad tworzenia i funkcjonowania takiej grupy pozostaje więc obecnie w sferze planów. Wymagałoby to też przeprojektowania systemu, na co w tym momencie nie mamy czasu. Podobnie jak w przypadku punktu 6 – mamy dość bieżących pożarów do gaszenia. Obecnie realizujemy to, na co pozwala nasz bieżący system (który budujemy od zera od początku lutego).

Odpowiedź Mateusza:

8
Jeśli chodzi o docieranie do jak największej liczby osób, to sprawa jest złożona. W teorii brzmi to pięknie, ale rzeczywistość ma to do siebie, że potrafi utrudniać realizację najwspanialszych nawet idei.

Raz jeszcze musimy podkreślić, że jesteśmy po prostu zwykłymi facetami, którzy wpadli na pewien pomysł i postanowili go zrealizować. Gdy uruchomiliśmy stronę w połowie lutego, nie mieliśmy doświadczenia ani w prowadzeniu bloga, ani w korespondencji masowej, ani w prowadzeniu profili w mediach społecznościowych. Nie mieliśmy niczego, poza pomysłem i mocną chęcią zrealizowania go. Popularność strony przerosła nasze oczekiwania. Gdy tworzyliśmy formularz zgłoszeniowy, zastanawialiśmy się, po co męczymy się nad tym, by wprowadzić tam wszystkie krajowe powiaty (dwa dni nam zajęło przygotowanie samej tej części formularza), skoro i tak pewnie będą się zgłaszać głównie nasi znajomi i inni ludzie z naszej okolicy. Zrobiliśmy to jednak „na wszelki wypadek”. Jak się okazało, na całe szczęście. Piszemy o tym, by zaznaczyć, że uStudni.pl nie jest inicjatywą profesjonalną, jest oddolną akcją.

Natykamy się przez cały czas na problemy natury technicznej. Inicjatywa wciąż też ewoluuje, praktyka weryfikuje różne nasze założenia. Początkowo był jeden formularz zgłoszeniowy, obecnie są aż cztery. Dodawaliśmy kolejne w miarę potrzeb, odpowiadając na potrzeby sprawnej obsługi inicjatywy (dyktowała to specyfika naszego systemu). Teraz pracujemy nad tym, by zredukować ilość formularzy do dwóch – tak, by nie siać zamętu. W ogóle cała strona wygląda teraz trochę jak choinka, bo na bieżąco dodawaliśmy kolejne informacje czy wyjaśnienia. W tym momencie planujemy przeprojektowanie strony. Jesteśmy bowiem bogatsi o doświadczenie, które zdobyliśmy przy pierwszych edycjach. Dopiero teraz widzimy, co trzeba poprawić, co wymaga przerobienia, co trzeba dodać. Nie wiedzielibyśmy tego, gdybyśmy wcześniej po prostu nie wystartowali z akcją.

Widzimy problemy, które już teraz majaczą na horyzoncie. Darmowe narzędzia, którymi obecnie dysponujemy, pozwalają na zapisanie się (łącznie, licząc wszystkie edycje) maksymalnie 2000 osób (co w chwili rozpoczynania akcji wydawało się nam bardzo odległą granicą i nie rozpatrywaliśmy jej w kategoriach przeszkody). W tym momencie mamy już ponad 750. Musimy opracować jakieś wyjście, niewykluczone, że będziemy musieli przeprowadzić migrację na inny system newsletterowy (albo zapłacić). Całość wymaga jednak czasu. A, jak wspominaliśmy, nie pracujemy nad inicjatywą zawodowo ani zarobkowo, więc nie mamy go dużo.

Nasz system jest cały czas w stanie rozwoju i też nie jest przygotowany na wielki skok ilościowy i nagłe obsłużenie znacznie większej liczby chętnych. Z tego powodu nie zależy nam w tym momencie na tym, by zbyt szeroko promować inicjatywę. Obecne tempo wzrostu wydaje się – jak na ten moment – dość optymalne Jeśli zostaniemy teraz zasypani zgłoszeniami, to zbyt szybko dojdziemy do limitu 2000 uczestników, co sprawi, że nie będziemy mogli przyjmować nowych zgłoszeń – wówczas może się zdarzyć, że inicjatywa „wymrze” – bo nie będzie napływu nowych kawalerów, którzy mogliby się modlić za zgłoszone już panny. Promując się tylko wśród mężczyzn, dążymy do zbilansowania dysproporcji w obrębie limitu, który mamy. A do kobiet, jak pisaliśmy wcześniej, i tak już docieramy pocztą pantoflową.

Warto podkreślić, że nie jesteśmy jedyną inicjatywą modlitewną w sieci. Nim wystartowaliśmy, szukaliśmy, czy przypadkiem nie ma już czegoś takiego – by nie zdublować jakiejś istniejącej już akcji. Nie znaleźliśmy niczego w takiej formie łączącej modlitwę z możliwością poznania się. Trafiliśmy za to np. na grupy różańcowe modlące się w intencji o dobrego współmałżonka. Możliwości samej modlitwy jest więc wiele. Zachęcamy Was do tego, by z nich korzystać (nie jesteśmy przecież jakąś komercyjną firmą, by postrzegać inne inicjatywy jako konkurencję). Im więcej wszyscy będziemy się modlić i im większą znajdziemy ku temu motywację, tym lepiej.

Jak wspominaliśmy – inicjatywa cały czas ewoluuje, wciąż jest w stanie budowy. Prosimy więc Was o dwie rzeczy: o zaufanie i o cierpliwość. Gdy poczujemy, że doszliśmy już do momentu, że całość jest stabilna i znajduje się w formie umożliwiającej znaczne rozszerzenie zasięgu inicjatywy, napiszemy o tym. Tym bardziej dziękujemy za wszystkie uwagi, które nam nadsyłacie. I tym bardziej prosimy o modlitwę też za nas. Nie jest łatwo podołać ciężarowi koordynowania całości.

Właściwie, pisząc pierwszy artykuł o promocji, powinniśmy zacząć od podania wszystkich tych informacji, co powyżej. Przepraszamy, jak widać – nie mamy osobnego działu PR 😉 Nie zawsze potrafimy też dobrze określić, w jakiej kolejności powinniśmy wyjaśniać różne kwestie – tak wiele z nich wymaga bowiem poruszenia. Trudno nam też spojrzeć na całą inicjatywę z dystansu, bo wszyscy jesteśmy mocno zaangażowani w pracę nad nią.

Dziękujemy Wam za wszystkie wiadomości, które do nas trafiają. Dziękujemy zarówno za te zawierające podziękowania, komplementy i zapewnienia o modlitwie, jak i za te, zawierające konstruktywną krytykę. Wśród koordynatorów co do niektórych spraw panuje jednomyślność, w innych trudno dojść do porozumienia. Różnice zdań często prowadzą do przemyśleń, a co za tym idzie – do rozwoju. Cenimy więc Wasze słowa, które pozwalają nam spojrzeć na całą inicjatywę z dystansu, Waszymi oczami.

5 Replies to “Koordynatorzy odpowiadają #9: Promocja (2)”

  1. A ja myślę tak. Dobrym pomysłem byłoby stworzyć grupę kobiet wzajemnie omadlających się, gdyż tu też mogą powstać niezwykłe przyjaźnie między kobietami. Związku z tego nie będzie, ale przyjaźń- czemu nie i wspólna modlitwa za siebie nawzajem nie tylko w jednej intencji. A co serwisu a’la randowego- prawda jest taka, że męża czy żonę poznać można wszędzie- nawet na ulicy, tzw. przypadkiem. Więc jeśli Pan Bóg będzie miał jakieś zamierzenie- to wykorzysta taką inicjatywę, a jak nie, to znajdzie inny sposób, równie wspaniały i niezwykły, by poznać tego Jedynego/ tą Jedyną. Kwestia rozeznania i nie zamykania się na ludzi mimo wszystko. Z doświadczenia wiem, że kiedy zostawiamy swoje problemy czy intencje, a modlimy się za kogoś innego, wtedy i na nas spływają łaski, bez względu na to, czy tamta osoba się rzeczywiście modli czy też nie. 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości wszystkim modlącym się za siebie nawzajem!!!

  2. Zgadzam się z Anną. Zmierzacie nieuchronnie w stronę gdzie serwisu randkowego gdzie modlitwa wzajemna będzie tylko dodatkiem co właściwie już ma miejsce, gdyż podobnie jak to jest w takich serwisach zmuszacie do wypełnienia swojego profilu bo tak trzeba to nazwać a co więcej nakładacie jakieś niezrozumiałe dla mnie limity wypowiedzi. Dobrze, ze jeszcze pieniędzy za to nie pobieracie. Przepraszam za lekką uszczypliwość ale irytuje mnie fakt, że chcąc pomodlić się w dobrej intencji za kogoś muszę odbyć spowiedź co robię, kim jestem, gdzie po co i dlaczego. Do wspólnej modlitwy na prawdę wystarczy imię, wiek i ewentualnie miejsce pochodzenia. Nie potrzebuje takich informacji o drugiej osobie co skłania mnie do przypuszczeń, że jednak aspirujecie do roli serwisów randkowych gdzie ktoś chce dobrze sprzedać siebie jako produkt matrymonialny więc konieczny jest cały elaborat sprzedawany drugiej stronie w tygodniowych dawkach. Powiem szczerze, że taka formuła znięchęca mnie do uczestnictwa i mam wrażenie że nie tylko mnie . Chwała Wam za to co robicie i że w tych dziwnych czasach wykazujecie tak wspaniała inicjatywę ale proszę zastanówcie się przynajmniej jeszcze raz czy chcecie aby tak to funkcjonowało dalej i czy to nie jest jeden z powodów dla których liczba mężczyzn biorących udział jest na tak niskim poziomie. Nie twierdzę że jedyny ale jeden z wielu. Inna rzecz że osobnik płci męskiej z natury nie jest tak wylewny jak kobieta i raz, że nie zawsze umie pisać opowiadania i i historie życie a dwa , że nie każdy to lubi ale jako faceci dowodzący tym statkiem myślę że powinniście to wiedzieć. Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleń bo na prawdę kibicuję takim modlitewnym nie skomercjonalizowanym inicjatywom.

  3. Zapomniałem jeszcze dodać, że w samej wymianie e maili czy ewentualnej opcji wiadomości lub podziękowań widzę pozytywy ale rodzi się we mnie również obawa, że jeśli to co piszemy o sobie w tych rozbudowanych opowieściach warunkuje chęć wymiany maila u drugiej osoby bo na pewno w większości przypadków tak jest to czy także nie warunkuje jakości wzajemnej modlitwy ? Daleki jestem od wyciągania wniosków w jakiej ilości przypadków moja myślenie miałoby poparcie i wiem ,że nie można generalizować i myśleć tylko negatywnymi kategoriami ale jeśli dacie mi gwarancję, ze to co napisze w kwestionariuszu osobowym jest bez znaczenia – czy jestem ustatkowanym moralnie i finansowo 30 latkiem czy może zagubionym mężczyzną bez wykształcenia i dobrej pracy. Jeśli dacie pewność ze cokolwiek napiszę oczywiście zgodnie z prawdą będzie bez znaczenia dla każdej osoby po drugiej stronie to wchodzę w to 😉 Niewykonalne prawda ? Jeśli tak to potwierdza moje argumenty, ze ten kierunek prowadzenia tej inicjatywy nie jest delikatnie mówiąc najszczęśliwszy z punktu widzenia moralności chrześcijańskiej. Przepraszam za przydługie zwierzenia. Pax et bonum 🙂

    1. Po części sie zgadzam.
      Chcialem sie zapisać na nastepną edycję (mysle sobie – swietna inicjatywa), ale gdy zobaczylem ten formularz to nagle sie wycofalem. Te kwestie do wypelnienia są za bardzo osobiste. Nie chcialbym takiego czegos puszczac w „internety”. Raczej lepiej zostawic szczegóły z zycia na rozmowe na zywo z zaufaną osobą. Poza tym niepotrzebnie mozna sie nastawic negatywnie do osoby, o ktorej zna sie takie rozne szczegóły, a nie zna jej sie osobiście. Ile waszych nawet bliskich znajomych zna waszą kompletną historię życia? no właśnie….
      P.S. kibicuję akcji i życzę powodzenia! 🙂
      Maciej

  4. Hej!

    Jedno jest pewne – duuużo czasu poświęcacie na tę działalność.
    Szanuję, podziwiam, gratuluję…

    Pozdro chłopaki 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.